piątek, 19 grudnia 2014

Kot i Twoje pieniądze .

Jak pisałam we wstępniaku , dopiero od niedawna poznaję bliżej świat kotów , który nie łączy się ze światem ludzi , jedynie ma z nim punkty styczne .
Właśnie dzisiaj otrzymałam telefon od zaprzyjaźnionych osób z danymi personalnymi i adresem wstrętnej kanalii , która podrzuciła do mojego ogrodu malutkiego kotka w pierwszych dniach listopadowego  mrozu . Jakim cudem wylądował u mnie w kotłowni nie wiem , ale tam mieszka . Dostaje jedzenie i czasami gdzieś przemknie . Kanalia nawet nie zadzwoniła do furtki , przecież mogła kotka zwyczajnie oddać , tylko wepchnęła go przez siatkę . Dobrze , że jej pysk nagrał się na kamerze , będzie mieć pamiątkę po tym jak go mocno zdefasonuję . Tylko po to jej szukałam . 
Myślicie , że moje określenia są nieco mało parlamentarne - a jak nazwać coś takiego - człowiekiem i to coś z przodu twarzą ? Mieszka niedaleko i doskonale wiedziała , że nie ma nikogo w domu . Od furtki do mojego domu jest daleko , jak ten kociaczek tam doszedł w taki mróz - zagadka .
Ciekawe skąd go miała , bo jest taki maleńki że mimo dokładnej rewizji całej kotłowni go nie znaleźliśmy , siedzi w jakiejś mysiej dziurze .
Dlatego dzisiaj nie będziemy rozmawiać o niczym poza pieniędzmi , tymi które musicie mieć na utrzymanie kota , jeżeli nie możecie przeznaczyć takiej kwoty co miesiąc na jego utrzymanie - nie kupujcie ani nie adoptujcie zwierzaka . Odrzucając jako przyczynę bezdomności wielu kotów , ograniczenia umysłowe ich właścicieli w 95% pozostałych wypadkach przyczyną bezdomności są pieniądze . Właśnie te , których nie ma w gospodarstwie domowym .
Bez względu na to czy kupisz kota z hodowli , czy wyłudzisz jego adopcję z fundacji lub z DT czyli domu tymczasowego , jego minimalny koszt utrzymania / czyli tyle żeby we względnie dobrej formie przeżył / są dokładnie takie same .
Dlaczego nie używam słowa adoptujesz - tylko wyłudzisz .
Słowo adopcja to wg słownika :
Współcześnie w polskim prawie adopcja występuje pod nazwą przysposobienie i rozumiana jest jako prawne uznanie obcego biologicznie dziecka za własne. Proces adopcji regulują przepisy kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (art. 114-127) i na tym koniec , nie można skutecznie prawnie przenieść praw własności ruchomości jaką jest wg prawa kot , posługując się prawami z kodeksu rodzinnego. Utrzymanie , szczepienia i badania  kotka w :hodowli , fundacji , DT, schronisku  kosztują dokładnie tyle samo .
Można przyjąć , że najwięcej kosztują w schronisku i fundacji  , bo tu dochodzi jeszcze koszt wynagrodzenia pracowników , którego w hodowli i DT nikt nie liczy . Za czynsze światło i ogrzewanie wszyscy płacą podobne stawki . Kupujesz za 1500,00 zł  kotka z hodowli w opcji na kolanka i tu wmawiają Tobie , że to tylko zwrot : kosztów utrzymania , badań , szczepień a czasami sterylizacji .
Ta sterylizacja 4-ro miesięcznego kociego oseska jest robiona z dwóch względów :
1- żebyś przypadkiem nie oszukał hodowcy i  wykastrował zakupionego w takiej opcji kotka , bo w tej hodowlanej to dodatkowo płacisz za robienie konkurencji hodowcy i psucie mu interesów .
2- kotek ma wady genetyczne , o których mógłbyś się zbyt wcześnie  dowiedzieć , przy okazji robienia kotu badań przed sterylizacją i go zwrócić domagając się zwrotu pieniędzy .
Nikt normalny nie powinien takiego okaleczonego oseska kupić , a zdanie wetów - na cóż tam gdzie jest zysk tam i infantylny zwierzak - taki wieczny piernik - dziecko , jest zupełnie normalny .
Jak sam się zorientujesz z moich wyliczeń , koszt utrzymania kotki przez okres ciąży i połogu oraz Twojego kotka nie ma szans przekroczyć 750,00 zł  , w opcji najbardziej wypasionej  , te drugie 750,00zł to już zysk hodowcy .
A ile zapłacisz za takiego domowego do " adopcji " - nic , lub jakiś datek co łaska , a w Łódzkim schronisku 30,00 zł . 
Biorąc pod uwagę same koszty : odrobaczania , leczenia świerzbowca , kociego kataru - które są standardem u znalezionych kotków z ulicy- to do Ciebie dopłacają i to sporo .
Przyszło Wam kiedykolwiek do głowy dać 500,00 zł za dachowca , to dlaczego uważasz , że adoptujesz kotka ? - nie Ty korzystając z okazji przewagi podaży nad popytem go wyłudzasz .


Koszt utrzymania kotka w wersji na przeżycie - ten sposób karmienia nie zapewnia kotu :
dobrego futra , zdrowych dziąseł , ale to niezbędne minimum , możliwe do zakupu bez wysiłku w marketach przy okazji robienia zakupów samym sobie i minimalnym nakładzie pracy własnej .

 Czego potrzebuje kot w domu - czyli niezbędne zakupy przed adopcją .
 W tej wersji jedynie drapaka - sprawdzi się doskonale zwykła deseczka - drapak ze sklepu dla zwierząt , nie kupujemy w marketach , bo tam zabawki i akcesoria są droższe niż w osiedlowych .
Koszt to jedynie 16,00 zł , mocujemy ją do ściany na dyble , żadne prowizorki i przyklejania na taśmę się nie sprawdzą .
Koszt drapaczka z montażem to ok .26, 00 zł .
Jako legowisko może spokojnie służyć poduszka , kot i tak będzie spał gdzie chce .
Kuweta - jeżeli bierzesz kociego malucha , to lepie adoptuj do tego na początek normalną miskę  z niskimi brzegami  lub kartonowe pudełko wyłożone np. workiem na śmieci pod żwir , a kup później porządną dużą krytą kuwetę - cena od 50 do 150 zł - to wydatek na co najmniej 15 lat więc warto zainwestować , tańszą wersją dla kociej młodzieży i dorosłych kotów jest duże plastykowe pudło to koszt ok.35,00 zł w Tesco .
Miski - nie musimy kupować , kotek doskonale będzie jadł w talerzach i miseczkach naszych , tylko nie z tworzywa , może być : kamionka , szkło , porcelit lub porcelana . Dając kotu jeść na plastykach musimy doliczyć koszt leczenia uszkodzonego języka i warg - spory , kupimy za to całkiem porządny porcelanowy serwis do kawy .
Piasek , to koszt w Tesco za 5l - 4,99zł i wystarcza na 2-tygodnie .

Razem wydatki przed przyjściem kotka do domu to :
 drapak                                          26,00 zł
 kuweta                                         50,00 zł
 piach                                              4,99 zł
-----------------------------------------------------
Razem                                            80,99 zł

Koszt utrzymania kociaka od 3 do 6-go miesiąca życia  w skali miesiąca , dot. tej samej wersji

Saszetki Tesco Kitten - za 100g -  1,99 - kotek zjada 1 szt dziennie to     1,99 zł x 30 =    59,70
Whiskas Cat Milk - mleko dla kotka - Tesco 3,99 zł na 4-ry porcje w
miesiącu zużyjemy 7.5 butelki                                                                   3,99 zł x7,5=   29,93
sucha karma , podawana na noc typu Terfect Fit Junior/ nie polecam/   13,32zł/kg x1,5= 23,96
1 szt.żółtka tygodniowo                                                                              0,33zł       x 4 =  1,32
sparzone mięso kurczaka - tłuste może być z ćwiartki tylnej
w cenie 5,99zł za kg / wyciągamy kości , wrzucamy na 10 min do
gotującej się wody - salmonella , kroimy podajemy 250g 4x w tygodniu / 5,99zł    x  4 =   11,98
serduszka drobiowe parzone 100g 1x w tygodniu za 6,59zł/kg                    6,49zł  x 0,4 =    2,60
1 raz w tygodniu masło , czubatą łyżeczkę od herbaty / /2 kostki
miesięcznie /                                                                                                   3,69zł x 0,5 =    1,85
Razem                                                                                                          -----------------------------
                                                                                                                                                131,34zł

Pasta odkłaczająca  to ok.17,00 zł z biedą wystarczy na miesiąc .

A teraz wydatki , których raczej nigdy nie liczycie :
wartość prądu zużytego do dokładnego sprzątania mieszkania z kotem o
powierzchni 40 m2 odkurzaczem o mocy 1800W to 2,89zł wg cen Łódzkich.
W tym tapicerowane : kanapy szt.-2 fotele szt-4 i  krzesła  szt.8 , aby uniknąć wszechobecnych kłaków trzeba odkurzać co najmniej 3x w tygodniu tj 12 x 2,98 zł = 35,76 zł w skali miesiąca - dość spora kwota .. Sama byłam zdziwiona i sprawdzaliśmy to wielokrotnie .
Razem z wyżywieniem daje to kwotę : 131,34 zł + 17,00 zł + 35,76 zł = 184,10 zł .

Powyżej 6- go miesiąca odpada mleko , ale kot je więcej i kosztowo wychodzi na to samo .

Jeżeli nie dysponujecie tej wysokości wolną kwotą w skali miesiąca , to nawet nie myślcie o adopcji kota . Owszem przy sporym nakładzie własnej pracy można niewiele z tej kwoty oszczędzić i podawać np BARF - najlepszą karmę dla kotów w każdym wieku , ale przy kwocie 185,00zł oszczędność rzędu 15 zł jest praktycznie bez znaczenia .
 W przypadku wydatku jednorazowego , można pieniądze jakoś wygospodarować , a nawet pożyczyć , a tu muszą być one zagwarantowane co miesiąc i to z góry .

Niektórym może się wydawać , że oszczędzają karmiąc kotka : suchą tanią karmą no to za 50 zł może przeżyć miesiąc lub odpadkami z własnego stołu jeszcze taniej . Tylko jak długo ten kotek będzie zdrowy ? Jeżeli to dorosły dobrze wcześniej odżywiony kot to może nawet rok , taki maluch kilka miesięcy . Wychodzący może czasem coś dopoluje - ten domowy nie ma szans .
Później zostanie wystawiony na ulicę , tak jak za kilka lat jego stary schorowany obecny właściciel .
Proszę wejdźcie na blog : i kto tu mruczy lub forum miau.pl - poczytajcie .

Jeżeli macie potrzebę opiekowania się jakimś zwierzakiem to kupcie sobie Furbego lub inną interaktywną zabawkę - taniej i dla wszystkich bezpieczniej .













czwartek, 18 grudnia 2014

Zamiast artykułu wstępnego




Ten blog to miało być miejsce publikacji opowieści pewnej niezwykłej kotki - Marychy , które spisywała przez ponad 15 lat  i naszych dysput o wspólnym kocio - ludzkim świecie . Niestety 31 maja tego roku odeszła od nas , nie będzie już dyskusji co najwyżej nasze monologi .
Mam do siebie pretensje , że zajęta własnymi sprawami , z dnia na dzień odkładałam prowadzenie bloga . Była w tak doskonałej formie , że nikt nie spodziewał się jej odejścia .
Koci świat jest mi bardzo bliski , z kilkuletnią przerwą zawsze stanowiły one integralną część mojej rodziny i stanowią nadal , ale Marycha była wyjątkiem . To moja kocia wnuczka , przez  większość jej życia mieszkałyśmy razem .
Chyba nie napisałam prawdy , bliska jest mi tylko niewielka część kociego świata , tego gdzie są one integralną częścią ludzkich rodzin . Istnieją one - te domy ,jak się niedawno przekonałam na marginesie prawdziwego kociego świata : kotów bezdomnych , wyrzuconych ,wiejskich , katowanych oraz odrębnego - wolno żyjących .

Wiem , że to my stanowimy margines a nie odwrotnie jak dotychczas sądziłam .

Oto jej opowieść o początku , napisała ją 6 -go maja 2013 r , na potrzeby pewnego forum , gdzie uznała za stosowne się przedstawić .

Mam na imię Marysia i jestem kotką o średnio długiej czarnej sierści, no tak na prawdę to ona jest już trochę ruda i siwa , ale jak moja babcia będzie nakładać takie czarne na włosy to też sobie nałożę pudru do czarnej sierści - bardzo poprawia kolor . Moja mama ma na imię Edycia i jak pierwszy raz otworzyłam oczy to ją zobaczyłam , jak wkrapla mi mleko do pyszczka . Nie była porośnięta futrem i miała taki długi biały ogon na głowie . Moja mleczna siostra Zosia miała tak jak ja ogon z tyłu , dlaczego mama ma na głowie ? Pewnie jak dorosnę to też mi się zmieni - niestety nie zmieniło się , a i  mama już nie ma długiego do kolan jasnego ogona na głowie  . Jak poszłyśmy do mojego kochanego Weta  widziałam jak kot lizał się językiem - wstrętne mnie myje mama ściereczką , a jak się kąpie w pianie to ja też wskakuję do wanny .Jak z nami mieszkała moja mleczna siostra Zosia to też wskakiwała , później brałyśmy prysznic i mama nas suszyła suszarką .Teraz też tak robię , nienawidzę szamponów dla kotów , uwielbiam zapach róż , no odżywka może być . Lubię pachnieć jak mama ,czasami udaje mi się potłuc butelkę z perfumami i wytarzać się w nich . 
Mam swoją filiżankę ze spodeczkiem do wody . Przecież nie będę piła z miski jak pies ,mama nie pije z miski . Nie wiem dlaczego się złości jak popijam taki wstrętny brązowy płyn z filiżanek przy gościach i mówi , że jej przyjaciółki nie chcą u nas prze ze mnie pić kawy tylko idą do kawiarni . Mama chciała nauczyć nas korzystać z kuwety ale się nie dałyśmy i korzystamy z sedesu, tak jak mama no na początku kilka razy się w nim wykąpałyśmy , ale co tam. 
Powinnam już być babcią bo w tym roku skończyłam 16 lat a ja ciągle jestem mamą . Moja mama przyniosła sobie najpierw dziewczynką a później chłopczyka , takie małe nieporośnięte futrem . Było to osiem i siedem lat temu to i ja też chciałam nieć swoje . Jak Wet przestał mi dawać zastrzyki , bo podobno już byłam za stara i nie mogłam mieć dzieci , jak to dobrze , że mój wet chodził na wagary ,to dopadłam takiego dużego kocura i cztery lata temu też urodziłam dzieci . Moje dwie córeczki i dwóch chłopczyków mieszka po sąsiedzku , a Fredek i Czarnuszek ze mną . Wszystkiego ich nauczyłam , 
nawet tego , że jak się upoluje mysz lub inne mięso to się je wkłada w kuchni do zlewu . Przecież mięso się myje i wkłada do lodówki , a nie rozrzuca byle gdzie .Tylko moja mleczna siostra Zosia się obraziła , że jej nie chciałam dać moich dzieci i sobie poszła do sąsiadów , a co nie mogła sama dopaść kocura ? Teraz już nie mogę bo jestem po kastracji , ale i tak wszystkie kocury w okolicy przede mną uciekają no prawdę mówiąc to psy też  . Nie powiedziałam Wam , że mieszkam w dużym domu z piwnicą i ogrodem , w okół też same ogrody i płoty a w nich dziury .Mam wspaniałych przyjaciół.W każdym ogrodzie miska z jedzeniem dla gości . Cudownie . 
Pozdrawiam wszystkie koty ich rodziców i opiekunów 
Kota Marysia 
Tak pisała o zamieszczonym powyżej zdjęciu :

Właśnie wczoraj zamieścili moje zdjęcia , straszne bez wizyty u kociego fryzjera,bez retuszu zrobione telefonem , a kotka w moim wieku potrzebuje trochę przygotowań i fachowej sesji zdjęciowej . Jak można kocicę w średnim wieku fotografować znienacka , okropność , chyba się obrażę i przeniosę do Fredka do szafy , tam jest nawet nie tak gorąco ,niech mnie szukają . 
Marysia


Tu opowieść o metodach wymuszania wizyt u kociego fryzjera w upalne dni z maja 2013 r .

 Właśnie pod pretekstem upału poszłam do sąsiada i leżeliśmy na mokrej trawie , później tarzaliśmy się w świeżo skopanej ziemi .Mama będzie mnie musiała wykąpać ,wypudrować i wyszczotkować .Wtedy zrobi mi zdjęcia i będę miała swój portret . Tatuś mojego przyjaciela kocura Maine Coona - to prawdziwy kocur tak pięknie pachnie kocurzo , ach jak się rozmarzyłam - jak go zobaczył to złapał się za głowę i poleciał po kamerę . Uciekłam , zupełnie nie rozumiem ludzi , przecież ja tylko chcę ładnie wyglądać , po co tyle krzyku o drobną sąsiedzką przysługę . Pozdrawiam wszystkie niezrozumiane kocice . 
Marysia.

A oto opowieść jak Marysia chciała zostać babcią z 21 maja 2013r 

Wczoraj był u nas sądny dzień i to prze ze mnie. Rano mama założyła mi nowy naszyjnik . myślałam , że wychodzimy z wizytą i czekałam na nowe szeleczki , a tu nic i Czarnuszkowi też założyła . On lubi wszystko co błyszczące przez te sroki co na nie poluje , a mówiłam żeby ich nie zjadał , dobrze że mu przylałam jak chciał jeść pióra , bo może by więcej jeszcze od nich złapał świństwa i jak one kradł wszystko co błyszczące i znosił do domu . Jak wyszłam do ogrodu to synek pomógł mi ściągnąć naszyjnik , bo jaki sens z noszenia biżuterii w ogrodzie i miał dodatkową zabawkę . Poszłam z wizytą do sąsiada , bo u nich coś dziwnego się dzieje i mój przyjaciel jest zamykany w pokoju i nie ma dostępu do całego domu.On jest wielki , a ja mniejsza i dużo sprytniejsza więc się przemknęłam jak sąsiadka niosła miseczkę z jedzeniem do zamkniętego pokoju i zaraz schowałam pod fotelem. Jak wyszła to zobaczyłam taki domek jak mój i kuwetę . W kuwecie leżał malutki kocurek w ubranku miauczał cichutko .Tak bardzo chciałabym już być babcią , że się ucieszyłam z dzidziusia. Wyjęłam go z kuwety , wylizałam i zaniosłam do miski . A on się do mnie przytulał . Musiałam mu pokazać co w tej misce jest i co się z tym robi , trochę zjadł .Zaniosłam go do kuwety i też mu pokazałam co i jak , zrozumiał- bardzo mądre dziecko.nauczę go korzystać z łazienki bo w kuwecie nieładnie pachnie i można się ubrudzić  i zarazić takimi wstrętnymi małymi robaczkami - oglądałam je pod mikroskopem i na komputerze - obrzydliwość .Później zaniosłam go na fotel , umyłam to co na wierzchu , wtulił się we mnie i zasnęliśmy. On jest strasznie chudy , sama skóra i wyłażące futro. 
Jak się obudził to szukał u mnie mleka , a ja nie mam jeszcze . To go zaniosłam do miseczki z jedzeniem , zjadł / ja nie lubię takiego dla dzieci już też byłam głodna / i do kuwety i poszliśmy spać na fotel . Obudził mnie sąsiad, jak bardzo zdenerwowany oglądał kotka i na mnie krzyczał . Co myślał , że ja jestem głupi kocur co nic o dzieciach nie wie , swoje wychowałam i nigdy nie były takie chude i wyliniałe jak to co ma jego kocur , też coś kocur i dzieci ,kto to widział , pewnie mamę małego zjadł jak się dała , bo na mnie też polował , ale dałam mu taką szkołę , że Wet go szył i teraz się ze mną przyjaźni na nasz koci sposób , nawet go dokarmiam bo jest na diecie wiecznie głodny ,to jak trochę naszego zje nic nam nie będzie , tylko niech nie znaczy terenu bo nie jego . Na to wszystko wpadła moja mama z płaczem i złapała mnie prawie dusząc , ściskała i całowała . W domu założyła mi znowuż naszyjnik i prosiła żebym go nie zdejmowała bo tam pisze , że mam dom . To wszystko przez te moje głupie kocury co do wszystkich biegną na kici kici , teraz już nie będą , a jak tłumaczyłam to głupie nie słuchały . Na to przyszedł sąsiad , mama aż się trzęsła tak się bała , że będzie awantura . A to sąsiad przyniósł puszki z jedzeniem . To dobrze bo z tego wszystkiego nie jadłam przez cały dzień . Włączyli komputer i okazało się , że jest nagrany mój pobyt u mojego nowego wnuczka , dobrze że nie nagrali jak weszłam i nie wiedzą którędy . Sąsiad też mnie głaskał i cichutko mówił jaka jestem śliczna i miła . Darowałam mu te krzyki u niego w domu . Mogę teraz przychodzić do małego jak będę chciała , pewnie zaraz tam pójdę . Jak to miło szarogęsić się w rewirze kocura jak on jest zamknięty w pokoju - co prawda przyjaciel , nie będę zaznaczać rewiru taka nie jestem . Mama jeszcze długo płakała i mnie tuliła i nawet nie denerwowała się jak myłam jej twarz , była słona . I rozumiecie coś z tego . 
Marysia.

Te opowieści nie były umieszczone w jej opowieściach .

Na koniec moje wspomnienie tego postu moje wspomnienie o Marysi  z 01.11.2014r

Obrazek
Widzisz Marychna te świece , one mają oświetlić Tobie drogę do domu w ten szczególny czas , a te światełka w oddali to świecące oczy Twoich bliskich , oni na Ciebie czekają . Tylko Ty jak zwykle lubisz wszystko mieć pod kontrolą i stale wizytujesz dom . Widzimy Twój cień przemykający po domu i wiemy , że jesteś . Nawet nowi domownicy , którzy Ciebie nie znali reagują na Twoją obecność . Tam za Tęczowym Mostem jest już pełen sił Rambo i Twój syneczek Szopen zwany Fryderykiem . Strasznie przeżyliśmy jego cichutkie odejście . Pielęgnowałyśmy go obie . Ty przeniosłaś się ze spaniem do jego domku i nie udało się go upilnować , odszedł cichutko jak spałyśmy . Rambo przeżył już to swoje lata i był jego czas na wędrówkę za Tęczowy Most , ale Fryderyk zapłacił straszną cenę , za ufność i miłość do ludzi . Tak strasznie rozpaczałaś po jego odejściu . Tak bardzo pomagał nam Twój drugi syneczek , to Pan Kot znajdował Ciebie schowaną w mysiej dziurze i krzykiem nas nawoływał . Wyciągaliśmy Ciebie i karmiliśmy , a on mył i przytulał .
On bardzo potrzebuje Twojej obecności . Zagubił się zupełnie , żaden obcy go nie dotknie bo wtedy zamienia się , w dzikie bardzo groźne zwierzę . Przestał uciekać poza ogród i często siedzi w domu , ucząc Maluchę zasad dobrego wychowania . Bardzo wtedy przypomina Ciebie . Wczoraj słyszałaś jaki koncert dali we trójkę z Fridem pod Twoją różą . TŻ przerażony wybiegł z domu z bronią , myślał że ktoś robi krzywdę kotom . A to tylko nasza trójka czarnuchów śpiewała .TŻ poszedł do siebie płakać , sądził że oni nawołują Ciebie . Pan Kot często śpiewa siedząc na Twoim ulubionym miejscu . Dziękuję , że sprowadziłaś do domu Frida . Jak wyszedł do dzieci , nie zwracając uwagi na kręcące się wokół psy i ludzi : brudny , poraniony i chory nie mogłam uwierzyć , że to on . Pamiętasz ten straszny zamęt , jak odszedł Jurek . Z Zosią się niezbyt lubiłyście , ale Frid i Ty to była ogromna przyjaźń . Niewiele zostało z : wesołego , figlarnego szelmy , który z Tobą słuchał bicia serduszek moich wnuków i usypiał je mruczeniem , w brzuszku u mamy , poza jego szelmowskim wyglądem . Pomyliłam się z jego datą urodzenia . On zaraz skończy 13 lat , u weta podobno pozostał jedynie wpis o jego urodzeniu , bo jego Mama leczy się u nich nadal , a ja nie mogę znaleźć jego książeczek po przeprowadzce . Pewnie TŻ schował i nie pamięta gdzie . Strasznie brakuje mi Twojej pomocy w domu . Zawsze miałyśmy zorganizowany co do minuty dzień . Budziłaś nas jeszcze przed budzikiem , nawet TŻ potrafiłaś zmusić do wstania . Nie ma już wspólnych śniadań - właściwie to nie ma ich wcale . Tylko kotki dostają jeść , TŻ śpi do czasu wyjścia do pracy i warczy na próby budzenia . Sama rano myję zęby kotkom , szczotkuję je i pudruję . Pan Kot przychodzi sam i nagania Maluchę , Alka robi awantury a Frid wygląda jakby mu było wszystko jedno , ale muszę go siłą trzymać . Ty byś to załatwiła kilkoma łapkoczynami .Jak 17 lat temu , TŻ zaczął rozrzucać swoje rzeczy po całym domu , nie ma już kto ich wywlekać na schody i na środek salonu . Pamiętasz jak tłukłaś po głowach i wrzeszczałaś na nasze wnuki przy lekcjach , jak się ślimaczyły , w naszym domu w piątki po południu . Zawsze był czas na długie spacery i szalone zabawy . Teraz wszystko się rozłazi , tylko Pan Kot bez przekonania usiłuje podtrzymywać tradycje . Je razem z Maluchą w jadali z nami , Frid i Ala każde u siebie . Domaga się pójścia na spacer i zabaw . Jego naśladuje Malucha . Frid bawi się wyłącznie z Maluchą , z nami i dziećmi nie chce . Lubi położyć się w pobliżu dzieci i obserwować co robią . No to już widzę jakbyś go pogoniła , za wyłamywanie się od obowiązków rodzinnych . Ala do nas zupełnie nie pasuje , ona powinna być wyłącznie jedynaczką . Jedynie Pana Kota toleruje , Maluchę gryzie i bije z pazurami , a Frida tylko dlatego nie , bo się go boi .Wiecznie zła i niezadowolona . Jak jest sama bo Malucha na górze z Fridem a Pan Kot na wybiegu , to jest miła i miziasta . Przychodzi na kolanka , przytula się . W obecności innych kotków gryzie i drapie . Teraz jak jest zdrowa , powinnam podjąć decyzję o znalezieniu jej odpowiedniego domku . Pamiętasz , Ty kiedyś podjęłaś decyzje za mnie . Jak umarła nadzieja na znalezienie Frida , to Ruda namówiła nas na przerasowaną utytułowaną białą Pseudo Arystokratkę . Alka to kropka w kropkę charakter Chamidła . Tylko raz skatowała Pana Kota mimo Twoich wielokrotnych napomnień i postawiłaś sprawę jasno . Chamidło won z domu . Jest szczęśliwa , mieszka z ludźmi , którzy do dzisiaj nie rozumieją dlaczego dostali od nas tak : cennego , pięknego i miłego kota . Kotka nadal zdobywa tytuły na światowych wystawach , bo oni dostali na jej pkt.fioła , a my jesteśmy szczęśliwi , że nie musimy znosić jej złości i fochów . Teraz to ja muszę podjąć jakąś decyzję i ponosić za nią odpowiedzialność . Marycha , zaraz wysiadamy - popatrz tak rozmawiając zawiózł nas TŻ prawie 400km., tam gdzie zaczęła się historia naszej rodziny , na groby istniejące wyłącznie na mapkach narysowanych przez dziadków . Jak co roku zapalimy im lampki , żeby wiedzieli że o nich pamiętamy i przypomnieli im drogę do domu , prześpimy noc w hotelu ze zgrają kocistych i dzieci . Jutro dalej śladami naszych bliskich a wieczorem powrót do domu . Pomóż mi ogarnąć to logistycznie .
Obrazek moja Marychna 30.05.14 Obrazek Marysia na oknie u mojej córki 31.05.2014 rano ,